Esej bell hooks o miłości zaczyna się od stwierdzenia, że miłości jednocześnie pragniemy i się jej boimy, że wypełnia nasze życie ale młodzi ludzie pochodzą do niej często cynicznie. hooks wobec miłości nie jest cyniczna - mówi o niej otwarcie, erudycyjnie, z wielu perspektyw. Jest w tej książce siła by wyrwać się z myślenia, o miłości jako brzydkim słowie i dostrzec jej znaczenie - zarówno osobiste jak i społeczne.
Książka znajduje się w kolekcji "Wybór Zwierza", w ramach której Katarzyna Czajka-Kominiarczuk, recenzentka, blogerka, pisarka, poleca swoje ulubione książki.
Książka autorki głośnej „Teorii feministycznej”. Zdaniem bell hooks miłość w świecie, gdzie rządzą patriarchat i kapitalizm, nie jest możliwa. Nie sposób mówić o niej w systemie opartym na dominacji, władzy i wyzysku – w społecznym teatrze, gdzie role silnych i słabych są odgórnie przydzielone. Swobodnej ekspresji osobowości nie sprzyja też największe oszustwo naszej kultury – mit romantycznej miłości. Czy te poglądy, wyrażone 20 lat temu, straciły na swej aktualności? Czy posunęliśmy się do przodu w budowaniu partnerskich relacji opartych na równouprawnieniu?
bell hooks pisała książkę „Wszystko o miłości. Nowe wizje” 20 lat temu, ale czy od tego czasu w podejściu do miłości tak wiele się zmieniło?
• Czy polityka i edukacja poświęcają tej fundamentalnej kwestii wystarczająco dużo namysłu?
• Czy większość z nas nadal nie jest skłonna uważać, że zakochuje się bez udziału woli?
• Czy nuklearna, patriarchalna rodzina, pomimo licznych dowodów na jej dysfunkcje, w powszechnym mniemaniu nie stanowi najlepszego środowiska dla wychowania dzieci?
• Czy nie przyjmujemy milcząco, że przemoc i zaniedbanie mogą współistnieć z miłością?
Lektura bell hooks działa ożywczo, bo amerykańska autorka o sprawach, które zwykliśmy gmatwać, mówi bez ogródek, nazywając rzeczy po imieniu: „Kiedy zdefiniujemy miłość jako wolę pielęgnowania własnego i cudzego rozwoju duchowego, nie będziemy mogli uznać, że kochamy, jeśli krzywdzimy”.
Przekaz amerykańskiej pisarki jest prosty, jednak wciąż żyjemy w kulturze, która go nie uwewnętrzniła.